Nigdy nie ma czasu, żeby coś zrobić dobrze
... ale zawsze jest czas, żeby to wielokrotnie poprawiać. Dlaczego tak się dzieje i jak temu zaradzić?
 
Kiedyś pracowałem przy budowie autostrady A4 i od któregoś z japońskich wykonawców usłyszałem takie stwierdzenie:
 
"Rafał, czy wiesz czym my różnimy się od Was? Wy planujecie 3 miesiące a potem robicie 2 albo 3 lata
i ciągle poprawiacie. My planujemy rok i robimy dokładnie rok."
 
Pracowałem i na etacie i też na własny rachunek. Na etacie, goniąc wczorajszy dzień, pod presją czasu
i przełożonych najczęściej nigdy nie ma dość czasu aby dobrze przygotować się do realizacji zadania.
Lepiej jest oddać byle jaki projekt i udawać, że jest OK niż ponosić odpowiedzialność za opóźnienie.
 
A potem - jakoś to będzie. Poprawki są "wpisane w tę pracę" czyli "normalka" i zawsze będzie można to poprawić.
 
Z kolei "na swoim" projekt dopracowujesz do perfekcji w nieskończoność, bo nie masz szefa,
aż tak się nim zmęczysz, że nie masz siły na sprzedaż czy realizację.
 
Jak pogodzić te dwa podejścia? Trzeba rozróżnić zadania.
 
Co innego jest plan realizacji konkretnego przedsięwzięcia - w którym dokładny plan jest podstawą
a przewidzenie różnych scenariuszy i rozwiązań jest celowe bo jak przyjdzie kryzys to wiesz co i jak robić.
Tak "kryzysowa sytuacja" nastąpi na 99% bo zachowanie się ludzi i otoczenia nie możemy przewidzieć.
Zatem warto być dobrze przygotowanym.
 
Jak temu zaradzić?
Wystarczy przekonać Szefa, że potrzebujesz odpowiednią ilość czasu.
Najpierw powiedz mu: "Szefie, nigdy nie ma czasu, żeby coś ...
i przypomnij podobną sytuację z przeszłości.
Pokaż mu, co należy przygotować i w którym miejscu przygotowań jesteś.
Pokaż ile czasu to zajęło oraz ile jeszcze Ci zajmie i dołóż kilka godzin dla bezpieczeństwa.
 
A co jeśli masz takiego szefa, do którego te argumenty nie trafiają?
Wtedy uciekałem się do różnych forteli. Oczywiście w dobrej intencji.
Zawsze miałem coś zrobionego 1-2 dni wcześniej, przygotowanego dla kogoś ważnego
Pokazywałem wredy długą listę ważnych zadań w toku i do pilengo wykonania
np. dla niego samego, dla księgowej, dla klienta, dla jego szefa, 
Zadania były jak najbardziej realne i nie ulegało wątpliwości, że należy je zrobić w pierwszej kolejności.
Pokazywałem to szefowi a on zgadzał się na przesunięcie negocjowanego terminu.
Z tym, że ja miałem je już wcześniej zrobione i mogłem spokojnie zająć się skończeniem podstawowej rzeczy.
 
Co innego to np. opracowanie nowej usługi czy produktu
- tu najlepszą metodą jest przekonać samego siebie, że już czas "sprzedawać".
Mój sposób "zrób minimalną funkcjonalność, sprzedaj produkt (wypuść na rynek), słuchaj klientów i ulepszaj" i tak w kółko.
 
Podsumowując dwa różne zagadnienia:
 
(1) Znajdż czas, żeby zrobić coś dobrze.
 
(2) Skończ ulepszać i zacznij sprzedawać.
 
Powodzenia
 
Rafał Mirkowski